Teraz to, o czym opowiem, będzie prawdziwą pierdołą dla większości normalnych ludzi, podejrzewam jednak że cała reszta, która się nie zgrywa zrozumie o co chodzi.
Dzisiaj wyszłam ze swojej granicy komfortu.. i pomalowałam usta na czerwono.
Brzmi debilnie, prawda?
Zawsze podobały mi się klasyczne makijaże. Tzn. ciemne oczy, eyeliner + czerwone/bordowe usta. Klasycznie, estetycznie i kobieco. Pytanie: czemu w takim razie nigdy nie robiłam sobie takiego makijażu?
Cholera wie.
Prawdopodobnie żyjąc w zamkniętej strefie komfortu, dżinsów, t-shirtów, dziwnych spojrzeń koleżanek, gdy ktoś odważył się zrobić coś innego - podświadomie odpychałam od siebie nawet te błahe pomysły. A jakby tak pomyśleć, to mi się podoba kompletnie inny styl niż ten, który jest teraz "modny". Czy to aby nie znak, żeby coś z tym zrobić?
Do tej pory myślałam, że wygodnie jest żyć w grupie. Zaakceptowana i jak ten baran podążająca za resztą. Otóż nie. Cudownie jest być tą osobą, która wpośród wszystkich białych gęb z dużymi ustami ma małe, czerwone wargi. I do tego słyszy kilka pochwał. Ot co.
Nie powiem, że się nie wahałam rano. Jednak postanowiłam się przełamać.
I wygrałam.
Teraz już się chyba z nimi długo nie rozstanę.
Niby błahe, a cieszy.
WNIOSEK NA DZIŚ: Warto zacząć przekraczanie granic od tych najprostszych. Nawet raz, to i tak spowoduje, że granica została przekroczona. Wtedy już nie będzie granicą, wtedy będzie można to robić swobodnie. Zacząć. Od nowego makijażu. Paznokci. Mówienia "dzień dobry" sąsiadce, której się boimy. Od dwóch przysiadów rano, a trzech wieczorem. Od nie zjedzenia tego jednego batonika. Od przeczytania jednego wiersza. Wysłuchania jednego utwory Chopina. Mały krok. No ale jakoś trzeba zacząć, prawda?
Życzę każdemu, aby czuł się jak ta osoba, która jako jedyna miała czerwone usta, podczas gdy inni mieli białe:-)
O, o! Jestem za tym czytaniem wierszy.
OdpowiedzUsuńI ja również!
UsuńTak jak już napisałam na zapytaju uważam, że jest to dość oryginalny pomysł na bloga. Wszyscy piszą co zrobić by się zmienić, a ty sama będziesz się zmieniać i to opisywać, za co masz u mnie ogromny plus :D Rozwalają mnie Twoje teksty, chociaż sama w sumie nie wiem dlaczego... Uchodzi z Ciebie taki optymizm, który czuję nawet przed monitorem czytając tego posta.
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci, byś dotrwała z tym blogiem do końca. Zresztą... Sama postaram się "ukończyć go" razem z Tobą :p
dramione-alexandry.blogspot.com
Strasznie dziękuję za miłe słowa i mam nadzieję, że "ukończysz" zmiany razem ze mną :D Pozdrawiam!:*
Usuń