Powracam po gigantycznych zmianach wewnętrznych.
Tworzę wspaniały związek - nie sama, oczywiście - bez tej drugiej połowy by nic nie wyszło.
Czas na mózg!
Uznałam, że umieć angielski i niemiecki zaledwie w małym stopniu to za mało. Duuuuuuuużo za mało. Postanowiłam sobie za cel nauczyć się włoskiego i powrócić do francuskiego. Cztery języki to już byłoby coś.
Do tego biegam. SERIO. BIEGAM. W końcu się zdecydowałam!
I ćwiczę. Mam motywację. Nareszcie.
Dobrze wyglądam. Tylko zapomniałam, jak dobrze się ubierać - biegam w spodniach wszędzie, bo ostatnio mam mało czasu. A tu mam zajęcia, a tutaj dodatkowe, przegląd teatralny - co, to już zaraz? - próba, spotkanie, coś tam, a czas z gumy nie jest. Młodość też jest tylko raz, więc dzień dobry sukienki i spódniczki :D
Co jeszcze?
Matura za pasem, czas ogarniać się przedmiotowo. Polski, matma, języki. Na razie taki mam plan. Musi zostać wykonany.
No i rozciąganie.
No i charakter.
No i wiedza. Oj tak. Wiedza.
70% z angielskiego mnie po prostu obraża.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz